Proszę czekać trwa pobieranie danych

Zdanie odrębne

sędziego TK Rafała Wojciechowskiego
do wyroku Trybunału Konstytucyjnego
z dnia 21 maja 2026 r. r., sygn. akt K 4/24
Na podstawie art. 106 ust. 3 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz. U. z 2019 r. poz. 2393; dalej: u.o.t.p.TK), jako członek składu orzekającego, zgłaszam zdanie odrębne do wyroku z 21 maja 2026 r., sygn. K 4/24.
Na wstępie pragnę podkreślić, że uważam, iż wniosek w istocie powinien zostać rozpatrzony merytorycznie przez Trybunał. Wnioskodawca wskazał istotny problem konstytucyjny.
Trybunał od dawna przyjmuje, że ma kompetencje do badania procesu legislacyjnego, jaki przeszedł zaskarżony akt prawny, a jego naruszenie może skutkować niekonstytucyjnością tego aktu – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Co jednak niezwykle istotne w niniejszej sprawie, Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie różnicuje ciężar gatunkowy naruszeń procedury legislacyjnej. W wyroku Trybunału z 16 lipca 2009 r., sygn. Kp 4/08 (OTK ZU nr 7/A/2009, poz. 112), słusznie zauważono, że: „regulacje procedur prawodawczych zawierają wymogi bardzo różnej wagi. (…) Nie można przyjmować, że każde (…) naruszenie przepisów proceduralnych, stanowi zawsze podstawę do stwierdzenia niekonstytucyjności aktu normatywnego i prowadzi w rezultacie do utraty przez dany akt mocy obowiązującej”.
Trybunał stwierdził w wyroku, że przy uchwalaniu zaskarżonej ustawy zaszły nieprawidłowości proceduralne. Niemniej uważam, że Trybunał, z uwagi na ostateczność i niewzruszalność swoich orzeczeń, powinien w każdej badanej sprawie ważyć potencjalne uchybienia zaskarżonej ustawy ze skutkami, jakie wywoła jej eliminacja z obrotu prawnego.
Właśnie kryterium proporcjonalności uważam za kluczowe w niniejszej sprawie. Przede wszystkim należy zbadać, jaką większością ustawa została uchwalona – czy obecność niedopuszczonych do głosowania posłów przeważyłaby o wyniku głosowania w Sejmie. Trzeba również zbadać, czy naruszenie zostało dokonane z premedytacją, w celu wywarcia wpływu na proces legislacyjny.
Ustawa została uchwalona 241 głosami za, wobec 185 głosów przeciw, bez głosów wstrzymujących się. Udział dwóch posłów nie przesądziłby o znaczącej zmianie tak jednoznacznego wyniku. Nie wskazano, w jaki sposób naruszenie legislacyjne wpłynęło na treść zaskarżonej ustawy ani sam fakt jej uchwalenia.
Nie zgadzam się z twierdzeniem Trybunału, że kontrolowana ustawa dotknięta jest wadą prawną, która „implikuje konieczność stwierdzenia przez Trybunał jej niezgodności z art. 7 Konstytucji”. Trybunał analizował w tym kontekście działania Marszałka Sejmu, a nie Sejmu. Tymczasem, zgodnie z Konstytucją, władzę ustawodawczą sprawuje Sejm, nie Marszałek Sejmu – i to Sejm uchwalił ustawę, która stanowi przedmiot kontroli w niniejszej sprawie. Zatem nawet jeśli uznać ustalenia Trybunału w tym zakresie za zasadne, to rozpatrywanie sprawy pod kątem zasady legalizmu wymagałoby wykazania, że bez podstawy prawnej działał Sejm, a nie Marszałek Sejmu. Należałoby również zbadać granice pomiędzy działalnością Sejmu, jako organu, a aktywnością posłów w ramach procesu legislacyjnego.
Nie zgadzam się z poglądem przyjętym przez Trybunał, że uniemożliwienie udziału nawet jednemu posłowi w obradach implikowałoby dotknięcie ustawy wadą prawną. Pogląd ten może być bowiem przedmiotem nadużyć w przyszłości, ponieważ może prowadzić do paraliżu prac parlamentarnych i kwestionowania aktów prawnych będących rezultatem woli nawet znacznej większości posłów, którzy zgodnie z art. 104 Konstytucji są przedstawicielami Narodu.
Ponadto sprzeciwiam się twierdzeniom Trybunału, jakoby organ procedujący w składzie ukształtowanym wskutek czynności Marszałka Sejmu „nie może być zakwalifikowany jako Sejm w rozumieniu konstytucyjnym”. Naruszenia proceduralne mogą prowadzić jedynie do zakwestionowania aktów prawnych wydanych przez dany organ. Trybunał w niniejszej sprawie nie ma natomiast ani podstaw, ani kompetencji, aby orzec o istnieniu organu konstytucyjnego. Taki przedmiot orzekania nie mieści się w zakresie kontroli hierarchicznej zgodności norm.
Wreszcie, trzeba zwrócić uwagę na skutki niniejszego orzeczenia.
Trybunał nie odniósł się do zarzutów merytorycznych zawartych we wniosku. Wnioskodawca przecież wniósł o zbadanie również art. 3 ustawy z dnia 16 stycznia 2024 r. o zmianie ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Dz. U. poz. 124, dalej: ustawa nowelizująca) w zakresie „w jakim dotyczy jej art. 2 z wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadą odpowiedniej vacatio legis”, a także art. 432 ust. 5a ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Dz. U. z 2023 r. poz. 742, ze zm.; dalej: p.s.w.n.) dodanego przez art. 2 ustawy nowelizującej, w zakresie „w jakim umożliwia powołanie kolejnego «pierwszego» rektora publicznej uczelni wyższej przez ministra właściwego do spraw nauki i szkolnictwa wyższego, w przypadku gdy istnieją władze uczelni wyższej oraz organy właściwe do przeprowadzenia wyborów rektora”, z art. 70 ust. 5 Konstytucji.
Art. 432 ust. 5a p.s.w.n. został zaskarżony do Trybunału jeszcze dwukrotnie – obecnie jest on rozpatrywany w sprawach o sygn. K 4/25 i K 6/25. W tych sprawach również wysunięto zarzuty co do niekonstytucyjności tej regulacji. Ponadto do niniejszej sprawy udział w postępowaniu zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich, który wniósł o uznanie, że przepis ten w zakresie, w jakim umożliwia powołanie kolejnego „pierwszego” rektora publicznej uczelni wyższej przez ministra właściwego do spraw nauki i szkolnictwa wyższego, w przypadku gdy istnieją władze uczelni wyższej oraz organy właściwe do przeprowadzenia wyborów rektora, jest niezgodny z art. 70 ust. 5 Konstytucji.
Wraz z niniejszym wyrokiem art. 432 ust. 5a p.s.w.n. został wyeliminowany z obrotu prawnego, tylko nie z uwagi na jego treść, lecz jedynie procedurę. Oznacza to, że ten budzący wątpliwości przepis nie zostanie zbadany pod kątem zgłaszanych ku niemu zarzutów co do niekonstytucyjności, a postępowanie we wspomnianych sprawach w tym zakresie będzie trzeba umorzyć. Wyrok ten nie przesądzi tego doniosłego problemu konstytucyjnego i nie dostarczy potencjalnych wskazówek ustawodawcy co do regulacji tej materii. Reasumując – Trybunał powinien orzec merytorycznie o zarzutach dotyczących art. 3 ustawy nowelizującej oraz art. 432 ust. 5a p.s.w.n.
Podsumowując, w toku sprawy nie udowodniono, jakoby wskazane nieprawidłowości proceduralne wpłynęły na treść zaskarżonego aktu prawnego ani na fakt jego uchwalenia w ogóle – nie obalono więc w tym zakresie domniemania konstytucyjności przedmiotu kontroli. Przyjęcie przez Trybunał przeciwnego, w mojej opinii błędnego, poglądu uniemożliwiło zbadanie normy wobec której zgłaszano zarzuty co do niekonstytucyjności jej treści.
Podtrzymana w niniejszym wyroku linia orzecznicza, utrwala szkodliwy w moim przekonaniu pogląd, że nawet uchybienia proceduralne, które nie wpływają na ustawę ani na fakt jej uchwalenia, mogą być podstawą do eliminacji przepisów z obrotu prawnego, bez względu na ich treść, funkcję i znaczenie dla obywateli – zarówno w ramach kontroli prewencyjnej, jak i następczej. Godzi to w zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa.
Z powyższych względów złożenie zdania odrębnego uznałem za konieczne.
Twoja sesja wygasła!
Twoja sesja wygasła
musisz odświeżyć stronę klikając na przycisk poniżej