Skarga konstytucyjna Józefy Ś. z 25 lutego 1998 r., sporządzona przez adwokata, zarzuca niezgodność art. 292 kc, przewidującego
możliwość nabycia w drodze zasiedzenia służebności gruntowej, w tym służebności drogowej - z konstytucyjną zasadą ochrony
własności, zawartą w art. 64 konstytucji. Ze skargi i dołączonych dokumentów wynika, że skarżąca wyczerpała przysługujący
jej tok instancyjny w niniejszej sprawie i Sąd Najwyższy postanowieniem z 10 października 1997 r., oddalił wniesione przez
skarżącą zażalenie od wyroku Sądu Wojewódzkiego w N.S.
Należy zauważyć, że również wszystkie pozostałe warunki formalne, zawarte w art. 46-48 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym,
skarga ta spełnia.
W jej uzasadnieniu wskazuje się, że “w wyniku orzeczeń sądowych, skarżąca nie może zamknąć bramy umieszczonej w ogrodzeniu
otaczającym jej nieruchomość”, ponadto uprawnieni właściciele nieruchomości władnącej, przejeżdżając wciąż poszerzają drogę,
niszczą drzewa i krzewy rosnące na należącej do niej posesji, przekraczając tym samym zakres tej służebności. Pełnomocnik
skarżącej wysnuwa stąd wniosek, że nabycie służebności gruntowej przez zasiedzenie narusza istotę prawa własności, czyli wynikające
z art. 140 kc prawo korzystania przez właściciela z rzeczy z wyłączeniem innych osób, pobierania pożytków i dochodów oraz
rozporządzania rzeczą. Ponadto zauważa, że różne mogą być przyczyny, dla których właściciel nie poszukuje ochrony prawnej
przed naruszającymi jego własność. Mogą one wynikać z wieku, stanu zdrowia, wyjazdu za granicę oraz z przekonania, że działania
osób nieuprawnionych, nawet trwające przez czas pewien, nie ograniczą przysługującego mu prawa własności.
Badając niniejszą sprawę Trybunał zważył, co następuje:
Skarga konstytucyjna Józefy Ś. jest oczywiście bezzasadna.
Możliwość zasiedzenia służebności gruntowej jest starą instytucją prawa cywilnego i występuje w wielu systemach prawnych.
Skoro ustawodawca przewidział możliwość nabycia własności nieruchomości w drodze zasiedzenia i to zarówno, gdy uzyskano posiadanie
w dobrej, jak i w złej wierze, to tym bardziej uzasadnione jest dopuszczenie możliwości nabycia służebności gruntowej na tej
drodze. Bezspornym faktem jest, że do zasiedzenia służebności gruntowej może dojść tylko wtedy, gdy polega na korzystaniu
z trwałego i widocznego urządzenia. Odnośnie służebności drogowej, może to być utwardzenie szlaku drożnego, zbudowanie mostków,
przepustów, wykopanie rowów odwadniających (por. J. Szachułowicz w: Kodeks cywilny. Komentarz, t. I, s. 496-497 oraz cytowane tam orzecznictwo SN). Podkreślenia wymaga fakt, że to trwałe i widoczne urządzenie musi zostać
wykonane przez posiadacza służebności, a nie właściciela nieruchomości, z której posiadacz ten korzysta. Ponadto to korzystanie
z cudzej nieruchomości, w zakresie odpowiadającym treści służebności, musi być stabilne. Posiadanie przypadkowe nie jest przejawem
posiadania prowadzącym do nabycia służebności przez zasiedzenie i nie daje podstaw posiadaczowi do ochrony posesoryjnej (orz.
SN z 31.01.1967 r., III CR 270/66, OSN 1967, Nr 9, poz. 160; uchw. Snz 6.10.1958 r. 2 CO 10/58, PiP Nr 3, s. 549).
Należy także zauważyć, że właściciel nie jest bezbronny wobec takich naruszeń, wszak prawo własności podlega szczególnej ochronie.
Właścicielowi nieruchomości w sytuacji, gdy jego prawo zostaje naruszone w inny sposób, niż przez objęcie rzeczy we władanie,
na podstawie art. 222 § 2 kc, przysługuje roszczenie negatoryjne. Treścią tego roszczenia jest żądanie zaprzestania naruszeń
oraz przywrócenie stanu poprzedniego.
Jak z przytoczonych rozważań wynika, wcale nie tak łatwo jest zasiedzieć służebność gruntową, może mieć to miejsce tylko przy
co najmniej milczącym przyzwoleniu właściciela nieruchomości obciążonej i to trwającym przez dosyć długi okres czasu, stąd
zarzut niekonstytucyjności nabycia tego ograniczonego prawa rzeczowego w drodze zasiedzenia nie wydaje się słuszny. Skoro
właściciel godzi się na korzystanie z jego nieruchomości przez długi okres czasu, nie usiłując przerwać tego stanu faktycznego
i w efekcie zezwala na nabycie służebności gruntowej poprzez zasiedzenie, trudno jest mówić o naruszeniu wynikającej z art.
64 konstytucji zasady ochrony prawa własności. Sama nieznajomość prawa i skutków, jakie może wywołać utrzymywanie się pewnego
stanu faktycznego, w żadnym wypadku nie mogą przemawiać na korzyść skarżącego i za niekonstytucyjnością zaskarżonego przepisu.
Na marginesie tych rozważań należy także zauważyć, że ustawodawca zapewnił dostateczną ochronę interesów właściciela nieruchomości
obciążonej, w sytuacji gdy doszło już do nabycia służebności gruntowej przez zasiedzenie, normując wyraźnie sposób korzystania
z tego prawa w art. 288 kc. Przepis ten stanowi, że służebność gruntowa powinna być wykonywana w taki sposób, aby jak najmniej
utrudniała korzystanie z nieruchomości obciążonej. Wynika stąd, że w razie znaczącego i ciągłego ograniczenia korzystania
z nieruchomości obciążonej przez jej właściciela, może on na podstawie art. 222 § 2 w zw. z art. 251 i 288 kc, wystąpić z
powództwem o zakazanie wykonywania działań sprzecznych z zakresem służebności. Pozycję właściciela nieruchomości obciążonej
wzmacnia dodatkowo możliwość wystąpienia z roszczeniem o zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności z powodu ważnych
potrzeb gospodarczych, powstałych po ustanowieniu tej służebności, co przewiduje art. 291 kc. W piśmiennictwie za ważną potrzebę
gospodarczą uważa się taki stan faktyczny, w którym służebność stała się szczególnie uciążliwa dla właściciela nieruchomości
obciążonej, a nie jest konieczna dla prawidłowego korzystania z nieruchomości władnącej. Wreszcie art. 294 kc stanowi, że
właściciel nieruchomości obciążonej może żądać zniesienia służebności gruntowej za wynagrodzeniem, jeżeli wskutek zmiany stosunków
służebność stała się dla niego szczególnie uciążliwa, a nie jest konieczna do prawidłowego korzystania z nieruchomości władnącej.
Z przedstawionych względów Trybunał Konstytucyjny uznał skargę za oczywiście bezzasadną i orzekł jak w sentencji.